▲ Zwiń komunikat

Wpłać dowolną kwotę na rozwój LinuxPortal.pl

Jeśli LinuxPortal.pl jest dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie to prosimy Cię o wpłatę dowolnej kwoty na rozwój portalu.
Nawet 1 zł.
Bardzo dziękujemy!

Wybierz metodę wpłaty

Blog:

azhag

Blog azhaga

Polecasz?+5  
« wróć do listy
Wpis: 1 z 18
Następny Wpis NA LIŚCIE (W DÓŁ)
Pobieranie albumów w Ogg Vorbis z Jamendo azhag
13 osób twierdzi: warto przeczytać
Blog: azhag : azhag
Wpis:

Rockbox i Sandisk Sansa Fuze+ - recenzja

Dodano: niedziela, 4 listopad 2012r.

Po mały wypadku jaki spotkał mój poprzedni odtwarzacz, zakupiłem — oczywiście z myślą o Rockboksie — Sandiska Sansę Fuze+. Zapraszam do krótkiej recenzji rzeczonego sprzętu z zainstalowanym alternatywnym oprogramowaniem.

Odtwarzacz pod Rockboksa — dlaczego właśnie Fuze+?

Wprawdzie Rockbox obsługuje wiele urządzeń różnych producentów, kupno odtwarzacza następcza pewnych trudności. Większość dobrze opracowanych modeli jest albo trudno dostępna, albo w ogóle nie jest dostępna. Do odtwarzaczy najłatwiej osiągalnych na rynku i obsługiwanych przez Rockboksa należą urządzenia produkcji Apple oraz Sandiska.

Ponieważ jednak iPody, podobnie jak pozostałe produkty Apple, mają cenę wziętą z kosmosu (nadto zwyczajnie nie widzę się z tego rodzaju sprzętem), wybór ogranicza się w praktyce odtwarzaczy Sandiska.

Tu do wyboru obecnie (dawniej jeszcze można było dostać C200, E200 i Fuze, niestety odtwarzacze te zniknęły już z rynku) mamy tylko:

  • Fuze+,
  • Clip,
  • Clip+,
  • ClipZip.

Odtwarzacze serii Clip wyeliminowałem z miejsca. Nie to, że mi się nie podobają — malutki odtwarzacz z klipsem ma swoje zalety i nie wykluczam, że z czasem zakupię go jako drugi na rowerowe wypady, łyżwy itp. Ale jako odtwarzacz na co dzień wolę jednak coś z kolorowym (a w przypadku ClipZip: w rozsądnej cenie) i większym ekranem. I tym sposobem na placu boju pozostał jedynie Fuze+.

Najłatwiej odtwarzacz zakupić na powszechnie znanym portalu aukcyjnym. Z reguły oprócz wersji pudełkowej, można zakupić również wersję OEM, do której nie dostaniemy raczej zbędnych akcesoriów jakimi są opakowanie i sterowniki dla Windows, za to będzie ona nawet dwukrotnie tańsza.

Sandiska Sansę Fuze+ można nabyć w cenie od ok. 130 zł (4 GB, OEM) do blisko 300 zł (16 GB, pudełko).

Charakterystyka Fuze+

Fuze+ jak na odtwarzacz muzyki ma dość duże rozmiary: ok. 5×9,5×1 cm. Obudowa wykonana jest z dobrej jakości plastiku, wszystkie krawędzie oraz tylna ścianka jest zaokrąglona, dzięki czemu urządzenie nieźle leży w dłoni. Odtwarzacz jest leciutki — waży niecale 65 g.

Sandisk Sansa Fuze+
Sandisk Sansa Fuze+© Ryan J Hoots, Wikipedia

Zależnie od wersji, posiada 4, 8 lub 16 GB wbudowanej pamięci, którą można rozszerzyć za pomocą karty microSD lub microSDHC — w sumie można więc nosić przy sobie nawet 48 GB muzyki, cytując klasyka: „powinno wystarczyć każdemu”.

Odtwarzacz wyposażony został w duży ekran LCD 2,4" o rozdzielczości 320×240 (QVGA) i częstotliwości odświeżania 30 fps. Pod ekranem znajduje się dotykowy panel sterujący (bez multi-touch). Dodatkowo z boku umieszczone są przyciski do ściszania i podgłaśniania, a na górze włącznik lub blokada klawiszy — to jedyne fizyczne przyciski dostępne w Fuze+.

Ponadto Fuze+ posiada radio z RDS-em oraz mikrofon. Do komputera odtwarzacz podłącza się przez kabel USB zakończony złączem microUSB.

Jeśli kogoś interesują jeszcze bebechy odtwarzacza — Sandisk wyposażył odtwarzacz w procesor ARM926EJ-S (architektura ARM v5TE, czyli v5 rozszerzona o instrukcje DSP) o taktowaniu 454 MHz oraz 64 MB RAM. Całkiem nieźle, mój pierwszy komputer był gorszy. ;)

Oryginalne oprogramowanie

O oryginalnym oprogramowaniu ciężko mi się wypowiadać, bowiem korzystałem z niego tylko przez pół godziny w drodze ze sklepu do domu. I prawdopodobnie lepiej spuścić na niego zasłonę milczenia — przez wspomniane 30 minut nie zdołałem opanować najbardziej podstawowej obsługi, za to zdrowo skląłem przycinający interfejs i pogmatwane sterowanie.

Jedynym ratunkiem dla Fuze+ — zresztą potwierdzanym na zagranicznych forach, które studiowałem przed kupnem odtwarzacza — jest instalacja na nim Rockboksa.

Rockbox na Fuze+

Instalacja Rockboksa jest dziecinnie prosta — potrzebny będzie program Rockbox Utility (RU; dostępny na Linuksa, Windows i Mac OS X), kopia oryginalnego oprogramowania (potrzebna do załatania programu rozruchowego, aby umożliwić uruchomienie Rockboksa).

Po podłączeniu urządzenia do komputera, uruchamiamy narzędzie RU — w nim wybieramy nasz model (powinien zostać wykryty automatycznie), punkt montowania (j.w.) oraz składniki, które chcemy zainstalować. Konieczna jest instalacja program rozruchowego i samego Rockboksa — obecnie można wybrać tylko wersję rozwojową (w tym miejscu pragnę pozdrowić osobę, która wymyśliła sposób oznaczania rewizji w Gicie), bowiem port na ten odtwarzacz jeszcze nie zyskał statusu stabilnego. Dodatkowo można doinstalować pliki gier (Doom!), pliki głosowe, motywy, czcionki itd. Podczas instalacji bootloadera, RU poprosi o wskazanie oryginalnego firmware'u.

Cały proces potrwa dosłownie chwilę (najdłużej może potrwać samo pobieranie z internetu składników). Jeśli Rockbox mimo wszystko nie przypadnie nam do gustu (ha!), przy pomocy RU można go odinstalować.

Rockbox - menu
Rockbox - menu

Rockbox - odtwarzanie
Rockbox - odtwarzanie

Rockbox - radio
Rockbox - radio

Jak wspomniałem Rockbox na Fuze+ nie osiągnął jeszcze statusu stabilnego. Nie wszystkie funkcje są już dostępne, w innych widać pewne niedociągnięcia. Jednakże najważniejsze funkcje wymagane od odtwarzaczy muzyki działają i jak najbardziej Rockbox na Fuze+ jest używalny. Bez trudu posłuchamy muzyki w niemal każdym dostępnym formacie, obejrzymy film itd. Dodatkowo pogramy w większość gier, poużywamy większości programów i przeglądarek.

Rockbox - bubbles
Rockbox - bubblesGraficznie jeszcze niedoszlifowane, ale działa i dostarczy wielu godzin rozrywki

Rockbox - jewels
Rockbox - jewels

Rockbox - superdom
Rockbox - superdomMoże nie wygląda, ale to wciągająca gra strategiczna

A jakie niedociągnięcia i braki znaleźć można jeszcze w Rockboksie na Fuze+? Czasami podczas podłączania do USB lub rozłączania odtwarzacz się zawiesi, podczas uruchamiania w słuchawkach słychać dość denerwujące kliknięcie, podręcznik użytkownika jest niepełny, nie wszystkie gry i programy są jeszcze dopracowane (niedoszlifowana grafika lub sterowanie) i nie działa nagrywanie. Po prawdzie jednak nic, co skreślałoby ten odtwarzacz zupełnie. A z czasem błędy będą poprawiane.

Podsumowanie

Sandisk Sansa Fuze+ z pewnością ma swoje wady, a jego największą jest panel dotykowy, na rzecz którego, z sobie tylko znanych powodów (nowoczesność?), producent zrezygnował z większości fizycznych przycisków. O ile na oryginalnym oprogramowaniu jest on prawdziwą tragedią, Rockbox większość jego wad niweluje. Nadal jednak zdarza mi się przypadkiem „wcisnąć przycisk”, a obsługa odtwarzacza w ciemności wymaga nieco wprawy. Należy mimo to oddać sprawiedliwość, że dzięki jego zastosowaniu dostępnych jest w sumie 12 przycisków: głośniej, ciszej, włącznik/blokada i 9 stref na panelu — wystarczy do przypisania przycisku do wielu działań.

Czy mogę Fuze+ polecić? Z jednej strony postawiony w szranki z dowolnym odtwarzaczem nie obsługiwanym przez Rockboksa, moim zdaniem wygrywa zdecydowanie — twórcy wolnego oprogramowania potrafią wycisnąć wiele z niepozornych urządzeń. Z drugiej strony jeżeli komuś uda się dostać jeszcze starszy model Fuze, to polecałbym właśnie jego (i instalację Rockboksa, oczywiście). Wprawdzie ma on mniejszy ekran (1,9", 224×176) i gorsze osiągi (zaledwie 248 MHz procesor i 320 kB RAM; co nie znaczy, że dla odtarzacza to mało), ale port Rockboksa jest już dojrzały, a normalne sterowanie jest dużo bardziej przyjazne (pokrętło jest wręcz niezastąpione w grze Bubbles, klonie legendarnego Frozen Bubble — nie da się tak wyśrubować rekordu bez niego!).

Mimo to Sandisk Sansa Fuze+ to, po instalacji Rockboksa, naprawdę dobry odtwarzacz. Kilka niedociągnięć nadal obecnych wkrótce zapewne zostanie poprawionych, a do panelu dość szybko można się przyzwyczaić — a wtedy nic tylko używać i z wyższością patrzeć na odtwarzacze bez Rockboksa. ;)

Udostępnij informacje o Wpisie w sieciach społecznościowych:
Polub LinuxPortal.pl:

Komentarze: 6

logo:
Aby dodać komentarz: zaloguj się ikona LinuxPortal.pl ikona Facebook.com ikona Google+
logo:
8 lat temu
Doom i emulator Gameboya oczywiście działają, niestety nie sposób wykonać zrzutu ekranu -- wychodzi jakaś kaszanka na zrzutce. :(
Odpowiedz #175129
logo: Mecin
8 lat temu
Od kiedy mój iriver clix2 zaczął odmawiać posłuszeństwa kupiłem w szybkim zastępstwie Clip+ z myślą o tymczasowym użytkowaniu - bardziej sugerowałem się opiniami jakie zbiera odtwarzacz w sieci, a nie zależało mi na wyświetlaczu - i muszę bardzo pochwalić sprzęt, plus oczywiście Rockbox i wszystko śmiga aż miło. Ponad 16 GB muzyki flac na taki maleństwie a nawet nie przytnie na ms. Obsługa Rockbox bardzo intuicyjna, oczywiście nieograniczone możliwości. Polecam wszystkim.
Odpowiedz #175131
logo:
8 lat temu
Z ciekawości: jak klips w Clipie się sprawuje? Można przypiąć do ubrania bez stresu, że odpadnie, czy to tylko pic na wodę?
Odpowiedz #175132
logo: Mecin
8 lat temu
Trzyma się dobrze, potrzeba trochę siły żeby go ściągnąć bez uchylenia klapki. Od kiedy kupiłem zawsze mam go przypiętego a to gdzieś przy kieszeni w kurtce lub bluzie/spodniach jeszcze mi się nie zdarzyło żeby się sam odpiął. Ogólnie to jest lekki i dlatego się dobrze trzyma. Zobaczymy po jakimś dłuższym okresie eksploatacji bo na razie to może mam go z 6 miesięcy.
Odpowiedz #175133
logo:
8 lat temu
Super, dzięki. :)

Na wiosnę może sobie sprawię Clip+ na rower, bo większy odtwarzacz nie zawsze jest gdzie wsadzić. :)
Odpowiedz #175140
logo:
7 lat temu
witam
robie tak jak pisze, niestety wszystko ok z wgrywaniem, na koncu pisze wyjmij karte odlacz urzadzenie i ok, robie ale sansa wlacza sie i nic nie aktualizuje nic nie ma w odtwarzaczu zadnego katalogu rockbox odtwarzacz ma dalej stare oprogramowanie, co robic, otwarzacz sansa fuze plus jest nowy, uzywam win 7 i juz 3 dzien sobie z krasnalem nie radze, pomozcie bo szlak mnie trafia jak z niego korzystam, szczegolnie radio to dno w tym odtwarzaczu
Odpowiedz #175252
Przejdź na początek komentarzy
logo:
Aby dodać komentarz: zaloguj się ikona LinuxPortal.pl ikona Facebook.com ikona Google+

Wpisy z bloga/ TOP

Rockbox i Sandisk Sansa Fuze+ - recenzja
20 osób twierdzi: warto przeczytać
„Czysty internet” jako ACTA 2 (lub 3, lub 4)
19 osób twierdzi: warto przeczytać, a 1 , że nie
Dlaczego nie zamienię Rockboksa na nic innego?
19 osób twierdzi: warto przeczytać
Najczęściej popełniane w tekstach błędy
17 osób twierdzi: warto przeczytać, a 2 , że nie
Ebury - nowy trojan SSH
14 osób twierdzi: warto przeczytać
Wpisy z bloga więcej:
Wpis: 1 z 18
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych znanym jako "RODO" pragniemy poinformować Cię,
w jaki sposób przetwarzane są dane osobowe pozostawiane przez Ciebie podczas korzystania z LinuxPortal.pl.
Zapoznaj się z Polityką prywatności.

Klikając „Zamknij”, zamykasz ten komunikat i wyrażasz zgodę na przetwarzanie tych danych, w tym w plikach cookies, przez LinuxPortal.pl sp. z o.o. w celu realizacji usług zgodnie z Regulaminem.
Zamknij »